rodzimy się, chodzimy do szkoły, kończymy różne fakultety. Rzadko obierając sobie w życiu sensowny cel, który będziemy chcieli wypełnić. Wybór padający na bycie lekarzem lub architektem na ogół podyktowany jest przyczynami ekonomicznymi (pieniądze z czegoś zarabiać po prostu trzeba i lepiej to robić w fachu dobrze opłacanym, niż opłacanym źle).
W świecie bez religii, bez sacrum, bez transcendencji bardzo łatwo wyobrazić sobie, że tak pojęta praca - praca czysto zarobkowa, której celem jest utrzymanie człowieka (dosłownie i jedynie) przy życiu, jest najlepszym sposobem wypełnienia naszej ziemskiej egzystencji.
Dodatkowo, na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat żyjemy w systemie kulturowo-prawnym, który takie postrzeganie życia gratyfikuje! Nie wielu z nam współczesnych miało na tyle szczęścia by urodzić się z poczuciem misji do wykonania. z poczuciem celu życia. 200 lat temu jeszcze to było oczywiste. Taka a-sensowność (bez-sensowność, bez-celowość) życia to całkowite novum.
Jednak novum to nie zasługuje na samą tylko krytykę, a być może korzyści, które z niego płyną są większe niż utrudnienia. Niewątpliwymi drastycznymi skutkami ubocznymi są wielowymiarowe depresje i załamania w które popadają ludzie widząc bezsensowność a czasami nawet szkodliwość pracy którą wykonują w celach zarobkowych. Bo przecież takim uczuciem powinien zostać targnięty człowiek który robi reklamy dla wysysających z ludzi ostatnie pieniądze firm pożyczkowych. Jednak system kulturowy mówi: żadna praca nie hańbi, najważniejsze jest uczciwie pracować. A "uczciwie pracować" oznacza: zgodnie wypełniać warunki narzucone nam przez pracodawcę, od którego zależni jesteśmy i powinniśmy być mu wdzięczni".
Na górze zarysowany przykład jest przykładem skrajnym, choć w swojej istocie bardzo popularnym. tendencją ogólną natomiast jest przywiązywanie ludzi do pracy w taki sposób, ich "spełnianie się" nigdy nie było wytyczane przez samego pracownika. jak w takiej sytuacji można się "spełnić"?
Przytłaczająca większość ludzi poświęca grubo ponad połowę aktywnej części swojego dnia na realizowanie czynności, których sensu ani celu nie rozumie. Bankierzy, maklerzy, biurokracja państwowa (w dużej części, bo nie wszyscy) producenci nikomu nie potrzebnych dupereli fizycznie dostępnych (słoniki gumowe, długopisy reklamowe) i dostępnych jedynie wirtualnie (reklamowe gry flashowe/dostępne przez przeglądarkę), niemal cała branża reklamy i marketingu.
Na przestrzeni wszystkich wieków głównym celem większości ludzi było: przeżyć. Ale czy teraz w dobie wolności i dostatku ciągle jedynie taki cel powinien człowiekowi przyświecać?
piątek, 3 lutego 2012
czwartek, 26 stycznia 2012
Żal
-wróć, wróć / przyjdź przyjdź! nawołuje córka do ojca.
Mówi mu, że matka bez niego bardzo cierpi, że czeka na niego.
Piosenka powstała w 1972, trzy lata po tym jak czerwone gitary nagrały "biały krzyż".
-Bezdrożami szli, równym rytmem młodych serc, gdzieś pozostał ognisk dym,
Tylko w polu biały krzyż nie pamięta już kto pod nim śpi
szli, by walczyć o twój dom
jak wspomnień ślad, pamięć o tych, których nie ma.
i tak dalej. Bardzo lubię tą piosenkę
przypominał mi się Mickiewicz, który wysłał swój podmiot liryczny, by ten czekał na ojca we łzach i trwodze", gdy ten "nie wraca ranki i wieczory", a gdy się nie doczekał to razem z innymi dziadkami biegł "za miasto, pod słup, na wzgórek" i tam przed cudownym obrazem, dawaj! paciórki odmawiać.
i tak dalej. Bardzo lubiłem ten wiersz. Nawet w podstawówce brałem udział w jakiejś jego adaptacji scenicznej z okazji jakiejś akademii. nie pamiętam czy byłem ojcem, dziatwą czy zbójcem.
Jakie było moje zdziwienie, gdy dowiedziałem się, że Marie Laforêt nie śpiewa o wojnie, tylko rozżalonym głosem córki prosi ojca, by ten zostawił swoją kochanicę, ładniejszą niż jego żona i wrócił do domu. Bo żona, nie próżnowała, też się upiększyła by ojciec był zadowolony, by nie było mu tak żal porzucać nowa kobietę (femme nouvelle).
niedziela, 15 sierpnia 2010
czwartek, 5 sierpnia 2010
To be a Good citizine is diferent category than to be a good human beeing. Tbe first one is relative to your country, the second one is about humanistic values which may be accepted all over the world.
To be a Good citizine is diferent category than to be a good human
beeing. Tbe first one is relative to your country, the second one is
about humanistic values which may be accepted all over the world.
beeing. Tbe first one is relative to your country, the second one is
about humanistic values which may be accepted all over the world.
Lukass
czwartek, 3 czerwca 2010
nie można oddzielać pracy od życia. Choć brzmi to pewnie skandalicznie, po przewartościowaniu tego stwierdzenia, a dokładniej po nadaniu mu wartości humanistycznej a nie kapitalistycznej czy finansjerskiej, staje się ono wspaniałym drogowskazem pełnego i szczęśliwego życia.
Praca bowiem, w takim rozumieniu, jest to działalność pozwalająca zbliżać się do poznani życia i świata - a przez to i siebie. Jest to działalność, która ciebie ustanawia jako człowiek, która odróżnia Cie od zwierzęcia. Nie ma nic wspólnego z wynagrodzeniem i z zarabianiem na życie. Jest życiem samym.
Kobieta rodząca dzieci i zajmująca się ich wychowaniem pracuje jako matka. Jest to, może to być jej główne zajęcie i przecież potrafi ono dawać człowiekowi masę satysfakcji! Nie jest to mój ideał sposobu rozumienia świata, ale może tylko dlatego, że nie mam z nim nic wspólnego. nigdy nawet trochę nie było mi dane poznać takiego sposobu życia.
Naukowiec, próbujący odkryć w przyrodzie jakieś prawidłowości zbliżające go do zrozumienia świata obiera inną drogę - wydaje sie że bardziej skończoną, szybciej sie kończącą niż droga rodzica. Wszystkie nauki są w dużej mierze skończone, mogą sie zacząć nudzić. Ale wtedy fizyk może dorzucić do puli swoich zainteresowań chemię, biologie, bądź wręcz filozofię! Świat cały czas stoi otworem przed ludzką ciekawością.
opieranie życia o pracę zarobkową, która daje mierne profity (na polskie warunki mierne tzn 2000 - wystarcza oszczędnie na wszystko, nawet na skromne luksusy) i nie zbliża do próby zrozumienia życiajest jego marnowaniem. Po co w takim układzie pieniądze? Oczywiście - i praca najbardziej powielająca utarte schematy może "wciągnąć". wszak o to w życiu chodzi, by się czymś zahipnotyzować, by się czymś zaćpać. I czy to będzie wódka, narkotyki czy nauka, zależy to tylko od inwencji danej jednostki.
Praca bowiem, w takim rozumieniu, jest to działalność pozwalająca zbliżać się do poznani życia i świata - a przez to i siebie. Jest to działalność, która ciebie ustanawia jako człowiek, która odróżnia Cie od zwierzęcia. Nie ma nic wspólnego z wynagrodzeniem i z zarabianiem na życie. Jest życiem samym.
Kobieta rodząca dzieci i zajmująca się ich wychowaniem pracuje jako matka. Jest to, może to być jej główne zajęcie i przecież potrafi ono dawać człowiekowi masę satysfakcji! Nie jest to mój ideał sposobu rozumienia świata, ale może tylko dlatego, że nie mam z nim nic wspólnego. nigdy nawet trochę nie było mi dane poznać takiego sposobu życia.
Naukowiec, próbujący odkryć w przyrodzie jakieś prawidłowości zbliżające go do zrozumienia świata obiera inną drogę - wydaje sie że bardziej skończoną, szybciej sie kończącą niż droga rodzica. Wszystkie nauki są w dużej mierze skończone, mogą sie zacząć nudzić. Ale wtedy fizyk może dorzucić do puli swoich zainteresowań chemię, biologie, bądź wręcz filozofię! Świat cały czas stoi otworem przed ludzką ciekawością.
opieranie życia o pracę zarobkową, która daje mierne profity (na polskie warunki mierne tzn 2000 - wystarcza oszczędnie na wszystko, nawet na skromne luksusy) i nie zbliża do próby zrozumienia życiajest jego marnowaniem. Po co w takim układzie pieniądze? Oczywiście - i praca najbardziej powielająca utarte schematy może "wciągnąć". wszak o to w życiu chodzi, by się czymś zahipnotyzować, by się czymś zaćpać. I czy to będzie wódka, narkotyki czy nauka, zależy to tylko od inwencji danej jednostki.
czwartek, 27 maja 2010
smierć kultury
trzeba podjąć wyzwanie. trzeba odwrócić się od tak rozumianych imprez kulturalnych jakie są organizowane, i jak są organizowane dzisiaj. Kultura dzisiaj to nic innego jak konsumpcjonistyczna maszynka, która niczego nowego nie produkuję, dając jedynie poczucie tym, którzy w tym procederze współuczestniczą poczucie "działania", prania udziału w czymś wielkim i dobrym - a to wszystko li-tylko na mocy Romantcznego prestiżu sztuki, który w dzisiejszych czasach się całkowicie zdewaluował. Tak więc minimalnie gorsze jest przesiadywanie całymi dniami przed Eurosportem, popijając Mocnego Fula, Volta czy Harnasia (chodź ten ostatni sie wyrobił ostatnio) a nawet można pociągać Ziomala tu bi kontiniu
poniedziałek, 24 maja 2010
konsekwentnie o śmierci
jeżeli śmierć jest integralnie i konstytuująco związana z życiem ludzkim nie tylko dlatego, a nawet nie głównie, że je każdorazowo biologicznie zakańcza, lecz dlatego ze jest wpisana w każdy moment przeżywanego życia. Jak chce Nietzsche - dlatego że życie jednostki jest nieciągłe, kończy sie w każdym momencie, w każdym momencie następuje smierć, zmartwychwstanie i paruzja. Dlatego, że nie możemy zobaczyć czasu w perspektywie szerszej niż jedna minimalna chwila, która sie dzieje właśnie teraz, dlatego, że wspomnienia, to już jest czas nam niedostępny, jest to kawałek życia, którego już nie ma, jest to zabity kawałek życia.
A mimo to przecież zostajemy w jakimś mistycznym połączeniu z tym co było. Pozostaje nam wiedza, doświadczenia, pozostają nam wspomnienia i uczucia. Nie pełne i często wyblakłe i mylne ale zostają. istneije jakiś mistyczny transmiter na którym cały ten bagaż jest przekazywany.
Czy może być to brakujące ogniwo łączące fizykę z filozofią i humanistyka? jeżeli tym transmiterem nie jest materia to tak. i będzie to racjonalny wywód wskazujący na nieśmiertelność jakiegoś pierwiastka ludzkiego. Spełni w małej części ludzkie zapotrzebowanie na pewność.
Jeżeli ludzkie bytowanie w świecie nie jest ćiągłe ani fizycznie (a nie jest) ani temporalnie (nie ma w ogóle takiego pojęcia) to przekazywana istota życia będzie mogła się obyć bez swojego nieciągłego transmitera bo jego zgniciu.
A mimo to przecież zostajemy w jakimś mistycznym połączeniu z tym co było. Pozostaje nam wiedza, doświadczenia, pozostają nam wspomnienia i uczucia. Nie pełne i często wyblakłe i mylne ale zostają. istneije jakiś mistyczny transmiter na którym cały ten bagaż jest przekazywany.
Czy może być to brakujące ogniwo łączące fizykę z filozofią i humanistyka? jeżeli tym transmiterem nie jest materia to tak. i będzie to racjonalny wywód wskazujący na nieśmiertelność jakiegoś pierwiastka ludzkiego. Spełni w małej części ludzkie zapotrzebowanie na pewność.
Jeżeli ludzkie bytowanie w świecie nie jest ćiągłe ani fizycznie (a nie jest) ani temporalnie (nie ma w ogóle takiego pojęcia) to przekazywana istota życia będzie mogła się obyć bez swojego nieciągłego transmitera bo jego zgniciu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

